Od chwili bogatej kampanii telewizyjnej nurtuje Was szlak rowerowy Green Velo, ale czasy wyjazdów rowerowych pod namiot zdają się odległe? Pojawiły się pociechy i mają swoje wymagania wobec tras rowerowych? Jeśli szukacie odpowiedzi jak połączyć długą jazdę przez wschodnią Polskę i dzieci, przeczytajcie nasz wywiad z Przemkiem z BikeTrip. Jego wyprawa rowerowa Green Velo z dziećmi to seria radosnych przygód, trochę zmagań z komarami i chwile, których cała rodzina nie zapomni przez wiele lat.
Skąd wiedza o wyprawie rowerowej Green Velo?
Tomasz: Już nie mogę doczekać się Waszych przygodowych wspomnień, ale opowiedz najpierw skąd wziął się w głowach rodzinki pomysł na przejazd Green Velo z namiotem? Skąd czerpaliście informacje?
Przemek: Moja żona Iga i córki Lenka i Zosia zawsze lubiły rowerowy wypoczynek na świeżym powietrzu. Razem przejechaliśmy już z Poznania do Malborka – poczytajcie w tym artykule – i jeździliśmy na liczne wycieczki rowerowe w Małopolsce. W tym roku przyszedł czas na kolejną większą wyprawę rowerową w poszukiwaniu nowych wrażeń i trochę dla sprawdzenia się. A że sława Green Velo Polska dotarła do nas i z mediów, i od przyjaciół, postanowiliśmy sprawdzić, co to. Także dla Was, Czytelnicy! Informacji o Green Velo nie brak – czytajcie liczne blogi i oczywiście oficjalną stronę szlaku. Pewną rolę odegrało dla nas spojrzenie na opinie o Green Velo na grupach i forach facebookowych (zawsze fajne @kinderwyprawki), kilka filmów youtubowych (bardzo polecamy filmy Rowelove Podróże!). Naszą filmową relację z Green Velo znajdziecie poniżej i na naszym kanale BikeTrip.
T: Ok. To kilka słów o technikaliach. Jakie rowery i jaką przyczepkę wybraliście na Green Velo? Sprawdziły się?
P: My uważamy, że sprzęt to sprawa ważna, ale nie najważniejsza na takiej planowanej wyprawie rowerowej Green Velo z przyczepką. Dlatego wzięliśmy naszem podstawowe górale – Kross Level i mojego wysłużonego Ghosta. Nasza przyczepka lśniła za to nowością i sprawdziła się wyśmienicie. To Burley Minnow z hamakiem dostosowanym z większej przyczepki Croozer Kids 2. Dla pięcioletniej Lenki mieliśmy fotelik Hamax mocowany na sztycy, żeby zmieściły się jeszcze sakwy. Następnym razem zabrałbym fotelik z możliwością pozycji półleżącej, ponieważ kiedy Lenka zasypiała zdarzało się, że głowa spadała jej na boki. Naszym rozwiązaniem było przywiązanie chusty do kasku.
Właśnie – zabierzcie kaski, sam czort wie, co się może zdarzyć na trasie, a to choć minimalne zabezpieczenie.
Bardzo dużo naszego bagażu włożyliśmy do samej przyczepki. Dlatego jej pojemność może się liczyć – rozważcie wzięcie przyczepki dla dwójki dzieci, jak biketripowy Croozer Kids 2! (Wypożyczalnia przyczepek BikeTrip). Nasz przyczepkowy ładunek to były śpiwory, menażki, wędka i oczywiście dziecięce akcesoria, w tym pieluchy.

Dojazd i przebieg
T: Wow, sprzęt to jednak nie błahostka. Opowiedzcie, jak dojechaliście na szlak z rodzinnego Krakowa?
P: Ruszyliśmy pociągiem z Krakowa bezpośrednio do Białegostoku. Ten skład miał wagon tylko dla rowerów, w którym zmieści się ich ze 40 lub więcej. Myślę, że warto wypatrzeć w rozkładzie PKP takie wagony, bo i łatwiej wtedy zapakować się z przyczepką.
T: Wasza relacja z Green Velo zaczyna się na białostockim dworcu i szczęśliwie kończy w Malborku. A pomiędzy? Którędy przebiega trasa?
P: Przebieg Green Velo ilustrują dziesiątki dostępnych w Internecie map, w tym ta na naszej stronie BikeTrip. My wybraliśmy północną połowę trasy i przejazd z przyczepką prowadził przez Narwiański i Biebrzański Park Narodowy, dalej na Augustów i Suwalszczyznę.
Ale się cieszyliśmy pięknym pofalowanym krajobrazem północnego-wschodu aż do Wigier. I super głębokie i czyste Jezioro Hańcza dla ozdoby. W dalszej części szlaku, na Mazurach, zahaczyliśmy o jezioro Mamry, by wjechać potem na Warmię z ciekawym Lidzbarkiem Warmińskim. W okolicach nadmorskich widzieliśmy Braniewo i Frombork.
Przejazd Mierzeją Wiślaną był trudny, ale malowniczy, można było też poplażować nad Zalewem Wiślanym. Końcówkę naszej trasy Green Velo znaczyły Lasy Elbląskie, Elbląg, część Żuław i wreszcie Malbork – wielki finisz.
Zauważcie, że Green Velo ma dużo dodatkowych pętli oznaczonych w aplikacji, np. Bociani Szlak Rowerowy na Podlasiu. Widać je pod innymi kolorami i znakami drogowymi.

Najpiękniejsze odcinki Green Velo
T: To musiało być wiele wiele kilometrów. Brawo. Macie swoje ulubione najpiękniejsze odcinki Green Velo? Co polecilibyście rodzinom z dziećmi?
P: Mój ulubiony odcinek północnego Green Velo to Suwalszczyzna. Są wzgórza w zieleni, dzikie łąki i złote pola. Ma się poczucie trafienia na prawdziwą wieś. Za to w okolicach Augustowa cieszą kanały, jeziora i rzeki, po trochu zabawy dla dzieci i radości oka dla rodziców. Biebrza wygrywa czystością wody i ułatwiającą podróż z namiotem możliwością kąpieli wszędzie. Widzieliśmy też ciekawe rozwiązanie w postaci barek noclegowych spływających po rzece. Gdzieniegdzie zabawy dostarczały linowo-tratwowe przeprawy przez rzekę. Wiadomo – gdzie woda, tam zabawa i dużo bujnej przyrody.
T: Czy najciekawsze odcinki Green Velo nadają się na kilkudniowe wypady, niekoniecznie z przejazdem całości szlaku rowerowego?
P: Trasa Green Velo to wiele samodzielnych odcinków. Naszym zdaniem można je wybierać dowolnie i podstawowym kryterium doboru będzie akurat dostępny dojazd pociągiem czy samochodem. Warto spróbować na początek odcinka z Białegostoku przez Narwiański Park do Augustowa. To tam są te linowe przeprawy przez rzeki. I w wodzie brodzą żywe najprawdziwsze łosie. Biebrzański Park Narodowy słynie z ptactwa i każdy kto odróżnia bekasa od słonki będzie miał tu mnóstwo frajdy.
Innym odcinkiem do spróbowania oddzielnie, niezależnie są Mazury. Mamy standardowy dojazd samochodowy i kolejowy. Sławne jeziora pełne żagłowek, nieco turystycznego gwaru dla chcących odpocząć od dzikość Biebrzy. Historycznie przyciągają Kanał Mazurski i Wilczy Szaniec, siedziba Hitlera z II wojny światowej. W poszukiwaniu tych atrakcji trzeba jednak zboczyć z Green Velo – aplikacja pomoże, a jeszcze skuteczniejsze będą mapy.cz, nasza ulubiona darmowa aplikacja mapowa.

Aplikacja Green Velo
T: Czyli gdyby żona krzyknęła do mnie „zaplanuj Green Velo” któregoś poranka, to mógłbym śmiało sięgać po mapę i kierować wzrok na Podlasie i Suwalszczyznę?
P: I nie tylko Twoja! Wyprawa rowerowa Green Velo z dziećmi będzie super doświadczeniem dla każdego Polaka i tym bardziej obcokrajowca. Green Velo Polska powinno stać się marką w całej Europie, bo to polski kraj w pigułce. Ta trasa rowerowa całkiem skutecznie przedstawia nasz kraj od dobrej strony: pięknego krajobrazu i dobrej infrastruktury. A wszystkich jako rodzina wysłalibyśmy na Podlasie, ponieważ tam najwięcej bocianów, ciekawych miast, uroczych wsi, a atmosfera tchnie wschodnią egzotyką. Taki wypad można też połączyć ze Bocianim Szlakiem Rowerowym, o którym napiszemy jeszcze na naszym blogu.
T: Zdradźcie, jak radziliście sobie z orientacją w trasie? Nawigacja Green Velo w aplikacji okazała się przydatna czy mieliście własne sposoby na dobór szlaku dobrego do podróży z przyczepką?
P: Aplikacja działa dobrze, choć czasem brak zasięgu stawał się problemem. Firmowe rozwiązanie Green Velo ma jeszcze tę wadę, że nie przemieszcza się wraz z Tobą, musisz przesuwać mapę własnoręcznie. Szczęściem jest oparty o GPS przycisk centrowania. Dla uzupełnienia zawsze polecam aplikację mapy.cz uzupełnioną o mapy północnej Polski. Zajrzyjcie też na Googla w poszukiwaniu dobrze oznaczonych punktów atrakcji i usług.

Nawierzchnia na Green Velo
T: A jak się Wam jechało? Wytrzęsło? Jaka nawierzchnia jest na trasie rowerowej Green Velo?
P: Nawierzchnia prawie wszędzie jest przejezdna dla przyczepek i rowerów trekkingowych. Jeden odcinek, za Bartoszycami na Mazurach, to bardzo dużo błota i betonowe sześciokąty, wywołujące drgania i opór dla ciągnięcia przyczepki. My skróciliśmy sobie trasę i uniknęliśmy tego wyzwania ostrzeżeni przez życzliwych greenvelowiczów. Podobnie ciężko jest przy Mierzei Wiślanej – drogi zbudowane są z betonowych płyt albo musimy mierzyć się z wąskimi ścieżkami dla jednego roweru. Poza tym mamy wiele szutrów, sporo asfaltów, tak że wyprawa rowerowa Green Velo z dziećmi powinna przebiec gładko i bezpiecznie.
T: Czy informacje o szlaku są dobrze przygotowane przez jego twórców, a oznakowania widoczne?
P: Green Velo dysponuje dobrze zrobionymi znakami. Sławny pomarańczowy kolor łatwo nam zauważyć i pojawia się w oczekiwanych miejscach. Prawdziwa zagwozdka zdarzyła nam się 3 razy, w tym ten odcinek za Bartoszycami, o którego nieprzejezdności opowiadałem. Na szlaku rowerowym bywają zaznaczone noclegi i restauracje, ale najczęściej niezbędne będzie posiłkowanie się tradycyjnymi internetowymi wyszukiwaniami.
O oznakowaniu szlaku poczytajcie tutaj – o znakach wyczerpująco piszą sami autorzy rozwiązań.

Wyprawa rowerowa Green Velo - noclegi i logistyka
T: Czy na trasie są miejsca do schronienia się przed deszczem i postoju?
P: Green Velo ma Miejsca Obsługi Rowerzystów, MORy, co mniej więcej 20 km. Prawie zawsze znajdziemy tam miejsce na ognisko i wiatę. Poleciłbym każdemu wziąć małą składaną piłę – wieczorne ognisko przy namiocie będzie wtedy łatwiej przygotować. Niektóre MORy są wysoce efektowne z pięknymi wieżami widokowymi. Tylko zerknijcie na zdjęcia! Pamiętam, że nie wszystkie mają jednak toalety. Ciekawsze miejsca wypoczynku (zwłaszcza nad jeziorami) będą też zawsze ludniejsze, więc trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy szukamy towarzystwa, czy ciszy i natury. Nie zdarzyło nam się mieć problemy z rozbiciem namiotu; zarówno formalnie jak i technicznie jest to możliwe.
T: Wyczekałem. Wreszcie zapytam o przygody na trasie! Internetowe relacje z Green Velo obfitują we wzmianki o zgubieniu szlaku rowerowego, niepraktycznej aplikacji czy gościnnych gospodarzach. A Wy, co się Wam przytrafiło?
P: Jechało nam się bardzo spokojnie i bez większych przygód. Raz spotkaliśmy ludzi z psem w przyczepce, ciekawe rozwiązanie i znane dobrze naszym przyjaciołom z instagramowego @jeszcze5minut. Raz spaliśmy na wieży widokowej w Biebrzańskim Parku Narodowym – wszędzie tak gryzły komary, że nawet chwilowy postój był niemożliwy. Z takim noclegiem staliśmy się atrakcją dla odwiedzających! Ubawił nas po drodze też człowiek, który zasnął na rowerze i wylądował w rowie, to taki humorystyczny dodatek. Dużo radości mieliśmy z zerwanych z dzikich jabłoni pięknych, dorodnych jabłek.
Takiej wyprawy rowerowej Green Velo życzymy wszystkim odważnym – spokojnej, spontanicznej i z ciekawymi ludźmi po drodze (ach, te nasze noce przy ogniskach!).

Wyprawa rowerowa Green Velo - czas na podsumowania
T: To jakie logistyczne rady mielibyście dla wybierających się na wycieczkę rowerową ulubioną trasą wschodniej Polski? Przede wszystkim gdzie spać na Green Velo z namiotem? Są takie informacje?
P: Przede wszystkim warto wcześniej zarezerwować noclegi – to pomaga w odjęciu odrobiny wieczornego stresu. Chyba że nastawieni jesteśmy na nocleg w dzikim miejscu lub przy MORach, wtedy można jechać przed siebie i liczyć na dostępność miejsc. Trzeba mieć dużo wody i przekąsek, bo sklepy nie są wcale najczęstszym urozmaiceniem trasy rowerowej. Część szlaku to drogi publiczne o małym natężeniu ruchu – warto o tym pamiętać, bo i samochód może nas minąć. W średnich miastach nie martwcie się o ścieżki rowerowe – będą! Green Velo z namiotem jest dużą przyjemnością, bo wspomaga doświadczenia towarzyskie, hartuje i bawi nasze dzieciaki, a jednego czy drugiego gospodarza poznamy, gdy postanowimy rozbić namiot na jego posesji. Zapewniam – są gościnni (ok, nie wszyscy 😉).
T: Czas na ostatnie pytanie. O rekomendację. Czy warto zorganizować sobie wyprawę rowerową Green Velo? Będziecie mieli ten szlak głęboko w sercach na przyszłość?
P: Hmmm…nie tak dobrze będziemy pamiętać tę wyprawę jak nasz o wiele krótszy VeloDunajec. Są na Green Velo odcinki mniej atrakcyjne, przez pola, i można by poprowadzić trasę bliżej atrakcji regionu. Pamiętajmy zawsze, że to trasa przyrodniczo-krajobrazowa i do pereł historii trzeba odbijać.
Z pozytywów – mamy dobre oznakowanie. Iga wspomina naszą wyprawę rowerową Green Velo z dziećmi jako jedne z najlepszych wakacji. Lenka i Zosia były całe radosne – nauczyły się rozkładać namiot, rozpalać ognisko od brzozowej kory albo gdy jest mokro. Poznaliśmy wielu nowych ludzi, bo nie sposób podróżować całkiem samemu na tak popularnej trasie. Grupę Niemców, która jechała na Litwę, przekierowaliśmy na Polskę – mały czyn patriotyczny.
(śmiech)
T: Dzięki, Przemku za świetną wyczerpującą relację.
P: Dzięki, Tomku. Miło poopowiadać. Cała naprzód, bierzcie dzieci i ruszajcie!

Z naszej strony to już koniec wywiadu, ale jeśli mielibyście więcej pytań, nie wahajcie się skontaktować z nami pod adresem email albo zostawić komentarz pod filmem YouTube. Będziemy dla Was przemierzali Green Velo jeszcze nieraz i jeśli interesują Was jakieś szczególne najpiękniejsze odcinki – dajcie nam znać, na czym się skupić. Nasze media społecznościowe to także Instagram i Facebook, gdzie wrzucamy zdjęcia i relacje na bieżąco.
Bądźcie z nami,
Tomek, Kraków





