Jeśli kochamy wycieczki rowerowe, to na pewno mamy w arsenale swoich wspomnień piękne postoje. Te wśród wzgórz, te nad jeziorami i te w lasach. Właśnie przy okazji krótszych i dłuższych przystanków świta myśl, że rower i wino to wspaniała synergia. Czy do winnic trafiamy dlatego, że akurat tam wiedzie nas szlak wyprawy, czy może raczej wybieramy rower właśnie dlatego, żeby nacieszyć się ukochanym winem, jedno wydaje się niezaprzeczalne – przyjemności roweru i wina są dla siebie stworzone. Dlatego my dziś w pierwszym artykule z serii Winnice Małopolski chcielibyśmy zachęcić was do rowerowej enoturystyki.
Wino, kompas i dwa koła
Przemierzając zielone pasy europejskich dolin rzek, gdzie krzaczki rosną malowniczo i gęsto, nieraz chcielibyśmy uczestniczyć w pięknym rolniczo-rzemieślniczym dziedzictwie regionu. Zapukać do drzwi winiarza i poprosić o kieliszek jego traminera czy chardonnay z nadzieją, że opowie, jak mija sezon i doleje jakiejś dodatkowej perły na próbę. Chcemy kończyć dni pełne urokliwych podjazdów i przemierzonych z wiatrem we włosach pól na tarasie historycznego domu, zawsze z karafką wina, które „wyciśnięto” za miedzą.
Taka przygoda jest jak najbardziej możliwa – także w zasięgu kliknięcia razem z BikeTrip i Winnicomanią. Wspólnie przygotowujemy bazę wyjazdów rowerowo-winnych. Będziemy je regularnie ogłaszać na naszych stronach i mediach społecznościowych. W tle zawsze nadzieja, że rower i wino są najpiękniejszym wyzwaniem dla zmysłów i że obok dobrej pogody potrzebują tylko naszego „tak” dla niespiesznej jazdy z otwarciem na ludzi.
Zabawa ciekawych
Wino można „czytać” z przeróżnych perspektyw. Jedni są kolekcjonerami i estetami, a wtedy wizyta w prestiżowej winnicy albo piękny zestaw szkła pamiątkowego nadają nowych poziomów rowerowej wycieczce. Inni to winne geeki, którzy obok dobrego napitku szukają wiedzy i doświadczeń z produkcji, niczym czarodzieje ze skandynawskich sag. Dla nich są toury od stoków po piwnice, w towarzystwie doświadczonych winiarzy. Dla wielu liczy się falujący w rytm wiatru krajobraz albo spotkania, które czekają po drodze. Wszystkich enoturystów, na drodze wspartej rowerem, złączy miłość do ziemi i jej produktu oraz poszukiwanie spokoju ducha.
Jako typ raczej sensorycznego geeka-turysty, gdy myślę w domu o winie, otwieram najczęściej portale takie jak WineFolly Madeline Puckette z Oregonu (w polskim wydaniu „ABC Wina” – bardzo polecam na start!) albo strony naszych partnerów z Polski jak Portal Enoturystyczny i Winnicomania. Mają zdjęcia, podcasty, kalendarz wydarzeń, konsekwentnie edukują i potrafią zachęcić do wiosenno-letniej przygody z winnicami.
Wino dla podróżników ducha
Tu, w BikeTrip, chcielibyśmy zabrać Was w tę samą duchową (i rzeczywistą!) podróż, w którą wyruszamy wraz z każdym winnym filmem (tagujcie Wasze ulubione #winefilm) czy odkorkowaniem każdej butelki. Od samej gleby po sam kieliszek, osobiście.
Chcemy oprowadzić Was po winnicach Małopolski, dostarczyć strawy wiedzy dla ciekawych, pięknych zdjęć dla wzrokowców (winna seria na Instagramie) i przede wszystkim wrażeń do wspomnieniowej szufladki „rower i wino”.
A więc razem!
W sezonie, obok wycieczek na VeloDunajec czy w Jurę, regularnie będziemy ruszali na weekendowe i tygodniowe wycieczki do winnic, z rowerowymi kilometrami, z degustacją i dobrym wypoczynkiem. Zajrzyjcie na naszego facebooka, gdzie ogłaszamy enoturystyczne eventy – łatwo, szybko i spontanicznie można się tam zapisać.
Oglądajcie youtubowego vloga – odwiedzimy razem najciekawsze winnice, porozmawiamy o winie, turystyce i pięknie Małopolski. Zawsze razem z Winnicomanią, którzy nagrywają także winnicowy podcast o tu.
Czytajcie naszego bloga w serii „Winnice Małopolski”. Będzie wsparty Instagramem, gdzie przewinie się seria foto-raportów z kieliszkiem w tle.
W drogę!
Tomasz, Kraków
Zdjęcie tytułowe na licencji CC 1.0 od W. Carter.



