Pytanie takie w tytule to ulubiony dziennikarski temat na wywiady z pasjonatami. Spójrzmy więc, jak zanim zrodziła się BikeTrip, ruszyłem na rowerowe szlaki.
Początki…
Mój pierwszy rower to składak Pelikan. Mój brat jeździł wtedy na Domino, również typowym składaku czasów PRL-u.
Wraz z kolegami urządzaliśmy sobie zawody tj. kto zostawi najdłuższy ślad po hamowaniu, czy uda się jazda bez trzymanki itp. Później brat dostał Wigry 3. Rower miał licznik, trochę podobny do tego we Fiacie 126p, z tym że nieco mniejszy. Można było się więc polansować 🙂 Bo na tamte czasy licznik rowerowy był rarytasem.
Pewnego razu pożyczyłem od brata rower, żeby pokazać go znajomym na boisku. Kiedy już wszyscy nacieszyli się rowerem zagraliśmy mecz w piłkę. Do domu jednak wróciłem jak zwykle na piechotę, zapominając o rowerze. Rankiem brat zapytał mnie o rower, a ja odpowiedziałem, że zostawiłem go w piwnicy. Po chwili jednak zdałem sobie sprawę, że chyba o nim zapomniałem.

Pierwszy rower…
Mój pierwszy rower to składak Pelikan. Mój brat jeździł wtedy na Domino, również typowy składak czasów PRL-u.
Wraz z kolegami urządzaliśmy sobie zawody tj. kto zostawi najdłuższy ślad po hamowaniu, czy jazda bez trzymanki itp.Później brat dostał Wigry 3.Rower posiadał licznik, trochę podobny do tego we Fiacie 126p, z tym że nieco mniejszy. Można było się więc polansować 🙂 bo na tamte czasy licznik rowerowy był rarytasem.
Pewnego razu pożyczyłem od brata rower aby pokazać go znajomym na boisku. Kiedy już wszyscy nacieszyli się rowerem zagraliśmy mecz w piłkę. Do domu jednak wróciłem jak zwykle na piechotę, zapominając o rowerze. Rankiem brat zapytał mnie o rower, a ja odpowiedziałem, że w zostawiłem go w piwnicy. Po chwili jednak zdałem sobie sprawę,
że chyba o nim zapomniałem. W nocy ktoś go sobie przywłaszczył. „No żesz k…wa” dodał na sam koniec brat i tyle było przygody z Wigrami.
Jeździmy dalej…
Później brat dostał Mustanga, polskiego górala, a następnie używanego Treka. No to już był naprawdę full wypas. Na rowerku tym brachol pojechał z Krakowa na Węgry i zrobił inne krótsze trasy. Jednak widok roweru z sakwami został mi w pamięci na długo. Sam też zorganizowałem wycieczkę poza Kraków. Było to zaledwie kilka kilometrów, ale znak koniec Krakowa był dla mnie czymś magicznym.
Poczułem się wolny i to uczucie zmotywowało mnie do dalszych wyzwań rowerowych. Poprosiłem więc tatę o nowy rower. Kupił mi rower Faram, taki kolorowy w ciapki. Prezent jednak mi się nie spodobał. Chciałem rower klasy dwóch kółek mojego brata, może używany ale porządny. Głupio było mi jednak przyznać się, że prezent nie był trafiony więc 2 lata nim jeździłem. Nawet zacząłem w niego inwestować i z blisko 20 kilogram wagi roweru zrobiłem 16 kg.
Lepszy sprzęt i jeszcze dalej
To jednak dalej nie było to, więc z czasem poprosiłem o inny rower. Tym razem sam mogłem wybrać i zdecydowałem się na nowiutkiego Scotta. Wow, no to było to. Jak tym się jeździło, lekko i przyjemnie, hamulce jak brzytwa…super. Miałem już wtedy kilkanaście lat.
Wraz z bratem i jego dziewczyną na wakacje ruszyłem w pierwszą wyprawę na trasie Kraków – Gdynia. Miałem sakwy, śpiwór, namiot i inne szpeja. Byłem wolny i robiłem co chciałem – zwiedzałem świat 🙂 Wiozłem nawet koc, gdyż mój śpiwór okazał się tandetą.
Później była wyprawa do Chorwacji. Tu ruszyłem z dwoma kolegami. Kraków – wybrzeże Chorwacji zrobiliśmy w 10 dni. Potem mieliśmy jeszcze dwa tygodnie na włóczenie się po tym pięknym kraju.
Rok później znów ruszyliśmy do Chorwacji, tym razem na Istrię. Później przyszedł czas na Krym, ponownie Chorwację i Czarnogórę oraz Albanię, Gruzję, Polskę wschodnią, Litwę – Łotwę – Estonię i Finlandię. Były też inne mniejsze wycieczki. Odwiedziliśmy również Cypr, Wyspy Kanaryjskie oraz Rumunię.
W międzyczasie pracowałem też jako przewodnik rowerowy w jednej z warszawskich firm turystycznych. Jeździliśmy do Portugalii, na Sycylię, do Szwajcarii, Holandii i wielu innych krajów. Praca była super, jednak organizator do bani…ale to już inna historia.
Zgodnie ze swoją pasją założyłem więc firmę rowerową BikeTrip którą prowadzę już od wielu lat. Zajmujemy się organizowaniem wycieczek rowerowych, imprezami integracyjnymi, serwisem oraz wypożyczaniem rowerów. Dowozimy też rowery w każde miejsce w Polsce.
BikeTrip i Rodzina
Dwa lata temu zostałem ojcem Lenki, która mając niecały roczek przejechała ze mną i moją żoną trasę z Poznania do Malborka, oczywiście w przyczepce. Zrobiliśmy wtedy 800 km mocno okrężną trasą. Mimo złej pogody było naprawdę super. Nie zapomnę leśniczego, który zostawił nam dom, klucze i wyjechał do pracy. Takie sytuacje często jednak się zdarzają podczas wypraw rowerowych. Podobnie było w Finlandii i Gruzji.
Poza rowerowaniem chodzimy po górach, jaskiniach, nurkujemy i uwielbiamy podróżować na wszelkie sposoby. Staramy się aktywnie żyć i zarażać nasze dziecko przygodą!
Zapraszamy na naszego bloga poświęconego rowerom i nie tylko. Znajdziecie tu opisy z górskich eskapad, wypraw i wycieczek rowerowych, ciekawostki rowerowe, porady serwisowania roweru oraz testy sprzętu, dużo o rowerowej Polsce i Wschodniej Europie.
Na naszym facebooku znajdziecie wszelkie aktualności, wspominki z naszych przygód i wiedzę wszelaką. No i na Insta jest fajna baza fotografii.
Przemo Zieliński













