Żeby zabrać Was na rower na szlak wśród historycznych dębów albo chałup otoczonych bzami, ekipa BikeTrip przemierzyła dziesiątki kilometrów polskiego krajobrazu i nie liczyła lat budując swoje wycieczkowe doświadczenie. Dziś spotkamy się z Przemkiem Zielińskim, naszym menedżerem, który opowie nam o myśli założycielskiej BikeTrip, naszej misji i naszych celach-marzeniach.
TS: Przemku, kiedy założyłeś BikeTrip i co było Twoją pierwszą inspiracją?
PZ: Do podróży rowerowych namówił mnie brat. Na przestrzeni lat zdarzyło mi się pracować w branży rowerowej i to wtedy postanowiłem podzielić się nieco pasją z innymi. W 2006 roku zaczynaliśmy ze skromną flotą 5 rowerów, jeździliśmy ze znajomymi do Chorwacji i po Polsce. Na co dzień dużo nurkowałem i firmę prowadziła koleżanka. Od 2010 r. zaangażowałem się w pełni, ruszyliśmy we współpracę z większymi przedsiębiorcami, z hotelami i wciągnęło mnie naprawianie rowerów. Mieliśmy kilka akcji charytatywnych wokół promocji rowerowego trybu życia – posadzić niewidome dzieci na siodełku i poprowadzić je przez pierwsze metry jazdy, to była piękna nagroda za trud.
TS: A jakie ciekawe przygody spotkały Cię na szlaku?
PZ: Jak jechaliśmy do Albanii trafiła nam się kiedyś największa burza w dziejach! Tak! Nawet kolega, który chwalił się najlepszym namiotem wyszedł z noclegu cały mokry. W takich chwilach czujesz, że żyjesz, gdzieś tam postawiony z ekipą w deszczu. Wspaniali byli też ludzie w Gruzji – jedna wielka przyjazna przygoda towarzyska. Dawali nam wszystko, co mieli, od dachu nad głową po czaczę i pewnie córki za mąż by wydali…
TS: Jaka jest Twoja ulubiona wycieczka z oferty BikeTrip?
PZ: Zdecydowanie VeloDunajec. Asfaltowy szlak najwyższej próby, krajobrazy fajne, a i różnych kulturalnych smaczków nie brakuje. To zabawa dla każdego. Ja lubię jeszcze szlak wokół Tatr – VeloTatra. Bo wpadamy na trochę na Słowację, jest górsko i często cicho. Mnie to w ogóle najlepiej tylko w góry wysyłać, choć i niziny mamy w planach.
TS: To dokąd zmierza BikeTrip? Jakiś cel?
PZ: Nam chodzi o to, żeby na wyprawach i wycieczkach było elastycznie, luźno i profesjonalnie. Lubimy też nasz kraj i jego tradycje: mamy swój krakowski czar miasta i całą polską Ojczyznę do objęcia. Chcemy jeździć w wiele pięknych miejsc w Małopolsce i potem aż do Żuław. A może kiedyś być największym operatorem turystyki rowerowej w Polsce – na szlaku w wielu językach i nowocześnie w mediach.
TS: Ja wiem, że BikeTrip udostępnia też swoje rowery na wynajem i buduje stacje rowerowe dla hoteli.
PZ: No jasne! Mamy całkiem długą tradycję pracy z hotelami, a cała nasza flota jest w ciągłej krakowskiej rotacji. Przyjeżdżają goście z Anglii, Holandii, Niemiec i Hiszpanii i wskakują na nasze trekkingowe albo górskie (bo i na ostrzejszą jazdę zabieramy do Bielska Białej – Enduro Trails). Każdemu też naprawimy rower, jeśli wpadnie do nas do Krakowa na Zwierzyniecką 30.
TS: Ok. A jaki miałeś pierwszy rower? Umiałeś go naprawiać?
PZ: Najpierw jeździłem na Reksiu i Pelikanie, potem był polski góral. Jako dzieciak od napraw był brat i tata. Prawdziwy skok to był dopiero z przesiadką na Scotta. Jak przepaść. A dziś chcemy Wam rzucić do dyspozycji rowery lekkie i gładko prowadzone przy czym nie przesadzić z ceną. Takim sprzętem śmigniecie koło polnych dębów w kurzu albo zatrzymacie się powąchać majowy bez. Będzie albo udanym tłem albo sednem wyprawy. Jak sobie zażyczycie.
TS: Ach, polski krajobraz, to jest tło. Dla mnie największa przyjemność to świeża zieleń w kontraście z burzowym niebem, kiedy sączysz piwko pod schronieniem przystanku pekaesu. A Twój ulubiony napój?
PZ: Myślę, że tu byśmy postali razem na tym przystanku (śmiech). Ja tam lubię jasne ale, z amerykańskim chmielem.
TS: Cóż, pora już w sam raz na rundkę po krakowskich kraftach. Dzięki za rozmowę, Przemku. Od wizji po codzienne przygody – niech Ci się zdarzają same wspaniałe.
A jeśli chcecie pogadać z Przemkiem nie ma nic prostszego niż napisać na FB, mailem czy komentować na Insta. Najoczywiściej w świecie bywa też w BikeTrip na Zwierzynieckiej 30, gdzie przykłada doktorską słuchawkę ojca firmy do pulsu codziennych zdarzeń.
Bądźcie z nami, o kraftach też Wam opowiemy. Następnym razem pogadamy z Wiktorem – rowerowym maestro napraw.
Tomasz, Kraków




