Skip to main content

Kto z nas nie szuka dziś spokoju? Cichej przeciwwagi dla mechanicznie szybkiego życia albo kilkudniowej przerwy w poczuciu konieczności nadążania? Wbrew pozorom to może nie być uczucie właściwe tylko czasom ponowoczesnym. Pomyślmy o „światowych” feudałach i obywatelach gwarnych miast, którzy w średniowieczu chronili się za murami opactw w poszukiwaniu porządku i kontaktu z Bogiem w pokorze. Dla nas dziś świadectwem odwiecznego pragnienia ustronia może być opactwo Tyniec i ogromny korpus literacki benedyktyńskich przemyśleń o prostowaniu ścieżek życia. Zapraszamy, przyjrzyjcie się z nami Tyńcowi i benedyktynom. 

Do poczytania

Na początek z czystym sercem poleciłbym broszurkę autorstwa benedyktyńskiego opata Christophera Jamisona z Worth w Wielkiej Brytanii. Finding Sanctuary, to zestaw chrześcijańskich propozycji do przemyślenia dla każdego w poszukiwaniu schronienia od miejskiego biegu. Opat zagląda tam do sławnej reguły św. Benedykta z Nursji, by znaleźć wskazówki dla nas w codziennym życiu. Myślę, że to, co proponuje, idąc w ślad za średniowiecznym świętym, jest ponadczasowe i mocno wpływa na współczesny urok miejsc takich jak Tyniec. Spójrzmy więc na kilka uwag z jego opowieści, by, przygotowawszy się w wewnętrznym nastawieniu, potem wrócić do jak najbardziej materialnej historii, która sławi opactwo Tyniec. 

Tyniec - Twoje ustronie

Spokój w murach i praca w świecie

Jamison opowiada, że wiele dobra płynie z ciszy i obecności w chwiliPrzerzucając kartki jego książki chcemy, by teraźniejszość trwała, a my mogli się w niej lepiej umościć. Za pomoc podaje nam modlitwę znanych mnichom od dawna formach jak lectio czy meditatio. Dalej pisze, że prawdziwie cenna jest wspólnota, więź między ludźmi zbudowana na filarze owego oddania się sanktuarium myśli. We wspólnocie wykonuje się zadania, przebywa we współdzielonej przestrzeni i wychodzi zza murów „ja” do przestrzeni pracy „dla nas”.  

Tak możemy sobie wyobrazić mnisze życie tynieckich benedyktynówByli cisi, choć śpiewali; medytowali, ale pracowali razem, i to tuż pod ruchliwym Krakowem, który przypominał o pędzie świata. Zastanówmy się, jak doszło do powstania ich wspólnoty, kiedy przeżywała świetność, a kiedy upadek, i wreszcie – jak dzisiaj my możemy się w niej odnaleźć. 

Historia Tyńca

Opactwo Tyniec i jego dzieje to kilka okresów znaczonych kolejnymi przebudowami kościoła i klasztoru oraz zmianami zarządu założenia. Fundację opactwa przypisuje się bądź to Kazimierzowi Odnowicielowi, bądź jego synowi Bolesławowi Szczodremu. Za Janem Długoszem powiemy, że był to rok 1044, a pierwszym opatem został Aron z Cluny, który przybył z Francji wraz z obsadą z Leodium. Inne źródła mówią o pierwszym opacie AnchorasieRomański kościół pw. św. Piotra mogła poprzedzać świątynia drewnianaDrewniany klasztor szybko zastąpiła budowla z kostki wapiennej. Jednym z cennych dzieł skarbca opactwa z tego okresu jest złoty kodeks wykonany w Kolonii – Sakramentarz Tyniecki z 1075 r. 

W drugim etapie historii opactwo Tyniec ozdobił kościół wczesnogotycki – budowany już od końca XIII w. Wzmocniono też murami klasztor pozostający ważnym punktem obronnym przygranicznej ziemi. Dalsza budowa kościoła gotyckiego to 2 poł. XV w., a jego ślady można odnaleźć w bryle współczesnej świątyni. W tym czasie rozbudowywał się także klasztor – rozszerzono go o budynki tzw. Starostwa. 

Kościół, który dziś ukazuje się naszym oczom ma cechy założenia barokowego, ponownie konsekrowanego w 1622 r. Nad nowym wystrojem wnętrza w połowie XVIII w. pracowali Francesco Placidi i Andrzej Radwański. Za czasów Konfederacji Barskiej Tyniec stał się twierdzą konfederatów i został spalony przez rosyjskie wojska generała Suworowa, by móc być odbudowany pod sam koniec XVIII w. z inicjatywy opata Floriana Amanda Janowskiego. 

W historii klasztoru czas zaborów zapisał się epizodem siedziby diecezji, krótkiej obecności rosyjskich jezuitów i degradacji do kościoła parafialnego. Odzyskany przez biskupa Jana Puzynę w 1902 r. klasztor był domem wakacyjnym dla kleryków. Benedyktyni powrócili do Tyńca w lipcu 1939 r. i do dziś opiekują się murami (prace konserwacyjne lat 60.), które historia tak bogato obdarzyła swoimi względami. 

Tyniec - Twoje ustronie
Tyniec - Twoje ustronie

Opactwo Tyniec dziś – odwiedźmy mnichów

Dziś zaś Tyniec stał się popularnym celem wycieczek z Krakowa – jak choćby te organizowane przez BikeTrip. U tutejszych benedyktynów można przeżyć tygodnie duchowej oazy, tak jak proponował wspomniany Christopher Jamison. Organizowane są rekolekcje, konferencje i duchowe szkoły. Dziedziniec klasztoru pozostaje otwarty dla zwiedzających w godzinach dziennych, a ja do dziś wspominam pierwszy odczytany w życiu napis po łacinie, gdy jako dziecko wybraliśmy się do Tyńca z rodzicami: „Ora et labora in leatitia pacis”. 

Hasło to, mądrze przyświecające benedyktynom na przestrzeni wieków, może stać się zachętą do zatrzymania lokomotyw naszego życia i spojrzenia na mijany krajobraz z punktu widzenia, gdzie nasza praca staje się powołaniem i źródłem radosnego pokoju. Odpoczynek zaś – zasłużony i słuszny. Czy ścieżka do tego momentu poprowadzi przez modlitwę, czy przez chwilę spojrzenia na cenne dziedzictwo tynieckiego wzgórza z wysokości siodełka – zachęcamy. 

Bądźcie z nami częściej w biketripowej serii artykułów „wglądu historycznego”, będziemy je zapowiadać w mediach społecznościowych. 

   

Pokój z Wami, 

Tomasz, Kraków

Leave a Reply