Jeśli wybieracie się z nami na wycieczkę i czeka was przyjemna podkrakowska jazda przez krajobraz i historię – odpowiadamy na częste pytanie: „Ok, Tyniec. Jak dojechać i co zobaczyć?”. Zamieszczamy potrzebną na wycieczce mapę szlaku oraz podrzucamy użyteczne podsumowanie atrakcji.
Na sam początek spójrzcie na naszą publicznie dostępną googlową mapę trasy. Jest praktycznie zoomowalna i na żółto zaznaczyliśmy ciekawe miejsca, o których opowiadamy po drodze i napisaliśmy poniżej.
Jedziemy Wiślaną Trasą Rowerową
Być może przydatnej perspektywy Waszej wycieczce doda świadomość, że odcinek Tyniec-Kraków jest fragmentem większego projektu rowerowego zwanego Wiślaną Trasą Rowerową, która prowadzi z okolic Oświęcimia wałami przeciwpowodziowymi Wisły daleko za Kraków. Tędy też biegnie Szlak Bursztynowy, wszystko zaś mieści się w ogólnoeuropejskiej trasie rowerowej EuroVelo 4 z Bretanii do Kijowa. Może ta świadomość zainspiruje Was, by wybrać się kiedyś w większą podróż?

Przeglądamy się w lazurowej tafli zalanego kamieniołomu
Ważny i przepiękny przystanek na naszej trasie to zalany kamieniołom Zakrzówek. Wapienne klify wyrastają wprost znad lazurowej wody, a ze wzgórz wyjątkowy widok na Kraków (#viewonkrakow). Można tutaj nurkować w poszukiwaniu zapierających dech w piersiach podwodnych krajobrazów (jest zatopiony autobus!), a wokół pohulać na MTB.

Wspominamy Króla Rock’n’Rolla
Muzycznym patronem waszej wycieczki może zostać Elvis Presley. Jest upamiętniony głazem z rzeźbą i nazwą alei wśród bukowych lasów na prawym brzegu Wisły, co czyni Kraków drugim miastem europejskim, które pamięta o „nieśmiertelnej” gwieździe. Więcej o ciekawej historii pomnika – na miejscu. Szykujcie głosy do „Always on my mind”.

Po drodze tor kajakarstwa górskiego
Całkiem adekwatnie do naszej biketripowej „pasji bis” po drodze mijamy najlepszy w Polsce tor kajakarstwa górskiego na stopniu wodnym na Wiśle. Do dyspozycji stoi całe centrum sportowe, więc komu prawdziwie wyczynowy sport w głowie (wymagający) albo lata doświadczeń „w czółenku”, zapraszamy pod Kraków.

Opactwo ukoronowaniem przejażdżki
Gdy mowa o koronie i mnichach, pamiętajmy że tynieckie opactwo to perła z głębokiego średniowiecza. Jego fundatorem był Kazimierz Odnowiciel albo jego syn Bolesław Szczodry w XI w. O opactwie opowiada się niemało barwnych historii. Założenie przechodziło czasy świetności i upadku, a dziś cieszy nas malowniczym widokiem (znanym z „Ogniem i mieczem” – to był płonący Bar!) i eventami kulturalnymi, jak choćby szkoła letnia Teologii Politycznej.

A co robiła tu Luftwaffe?
W latach 1942-1943 w mijanych po drodze Przegorzałach budowlę zwaną „Zamkiem” wzniosła niemiecka Luftwaffe. Miała ona służyć za sanatorium dla lotników, a w praktyce pod koniec wojny stała się szpitalem. Niedaleko stoi też urocza modernistyczna baszta architekta Adolfa Szyszko-Bohusza.

I jeszcze klasztor na pożegnanie
Powrót z Tyńca prowadzi po lewym, krakowskim brzegu Wisły. Wjeżdżając do królewskiego miasta miniemy jeszcze jeden klasztor o zasłużonej historii – bywali tu papieże. Chodzi o zwierzyniecki zespół klasztorny norbertanek, drugi największy kompleks po Wawelu. Początki ma w XII w., a dzisiejszy kształt murów pochodzi z czasów Władysława Jagiełły, przy czym kościół jest siedemnastowieczny. Mury jak zwykle nucą cichy psalm pamięci – warto się zatrzymać.

A w dali majaczy Kopiec Kościuszki
Zwłaszcza, że całkiem niedaleko na północ majaczy Kopiec Kościuszki wybudowany w latach1820-1823 na upamiętnienie powstańczego wodza. My zachęcamy, żeby któregoś dnia po naszej VeloTyniec w ramach osobnej wizyty „okołokościuszkowskiej” zobaczyć jeszcze nieodległą kaplicę św. Bronisławy i fort z połowy XIX w.
Tyle naszych rad z cyklu (znamienne słowo…) „Tyniec – jak dojechać i co zobaczyć?”. Cały zasób wiedzy szczegółowej tkwi w głowach naszych przewodników i to im pozwolimy zabawiać Was opowieścią na przejażdżce.
Korzystajcie z mapy, komentujcie, a i słowo szepnięte na FB czy Instagramie ucieszy naszą rowerową społeczność.
W drogę!
Tomasz, Kraków




